Małe i wielkie kłamstwa w salonach kosmetycznych!

12:40 by

 Nie wszystko złoto co się świeci, i nie każdy salon kosmetyczny jest dobry choć pięknie wygląda.
Coraz tańsza reklama na Allegro, coraz piękniejsza grafika, coraz większa wiedza o internecie ... i otrzymujemy w pełni profesjonalną ,,widokówkę" salonu kosmetycznego za kilkaset złotych. Wygląda on bardzo profesjonalnie, ale po wejściu do środka czar pryska. Salon jest umeblowany delikatnie mówiąc tanio, albo używa wybitnie tanich kosmetyków. Co gorsza część przelewa je do innych butelek. A jaką opinią cieszą się zabiegi w takim salonie?To już inna bajka - zresztą bardzo ciekawa bajka ... ( albo horror) ....

Moim celem nie jest obrażanie kosmetyczek czy kosmetologów. Sama skończyłam szkołę w tym kierunku i absolutnie nie mam zamiaru zniechęcać kobiet do odwiedzania salonów. Ten post ma na celu powiadomienie Was o przekrętach w nawet bardzo renomowanych salonach.


1. PO CO KOMU SZKOŁA ? 

To pierwszy i naprawdę niesprawiedliwy punkt programu. Wystarczy mieć trochę gotówki, jakiś pomysł na salon, a może nawet wystarczy marzenie. W końcu mamy w Polsce dofinansowania! Chwila moment, i już jest Salon kosmetyczny. Szkoła? Kursy? A po co to komu ...?! ,,Każdy uczy się na błędach" usłyszałam raz od pewnej kosmetyczki. Gratuluję szczerości, jednak wolałabym żeby nigdy moja twarz, a nawet stopy, nie dostały się w ręce kogoś, kto się zwyczajnie uczy.

Mało tego po pierwszym roku szkoły prowadziłam przed samymi wkacjami zawziętą dyskusję z koleżanką ze szkoły. Razem stwierdziłyśmy że nawet gdyby szkoła trwała 5 lat, to i tak jest mnóstwo rzeczy których musimy nauczyć się same. Ale inna koleżanka  nie podzielała naszej opinii, i stwierdziła że najlepiej uczyć się na klientkach. Po wakacjach oznajmiła że otworzyła swój salon. Dopiszę tylko że egzamin państwowy oblała, a szkołę miała głęboko w czterech szanownych literach. Jak sama mówiła jest to po nic, i do niczego się nie przyda. Po co się zapisała i płaciła nie małe pieniądze? Tego nie wiem ...ale bardzo przykro mi stwierdzić że już 2 napotkane kosmetyczki mają gdzieś dobro klienta .

2. AHHHH TA WIEDZA ....


Wiedza wiedzą, ale bywają i takie ,,wykształcone" panie które swoją bystrością i kompetencjami zwalają z nóg.Począwszy od hitów oczyszczania twarzy ,, delikatnymi łyżeczkami" które nieumiejętnie używane, mogą baaardzo zaszkodzić nawet osobom bez większych problemów, aż po mało szkodliwe perełki typu: ,, do wybielania zębów dobieramy ciepłe odcienie pomadki".







3. REKLAMACJA ? ALE JAKA REKLAMACJA ? 


Czyli nad wyraz uprzejma pani kosmetyczka -ale tylko kiedy zapłacisz bez zająknięcia za usługę, i wykupisz wór kosmetyków. Natomiast jak się złamie paznokieć zaraz po przybyciu do domu? A to już Twoja wina! Kilka lat temu siostra robiła żelowe paznokcie na ślub koleżanki. Zapinając sukienkę paznokieć strzelił w pół. Stwierdziła że 2 godzinna trwałość to przesada... Wracając do salonu usłyszała że: tak to jest jak się nie uważa!!! Co to znaczy pytam? Oczywiście chciała poprawić paznokcia, za bagatela 8 zł. Problem w tym, że żółte kwiatuszki się skończyły. Więc siostra miała zapłacić 80 zł za wszystkie, bo trzeba było zrobić je od nowa, albo od połowy... Dostałam szału, powiedziałam że albo zrobi tego paznokcia za darmo, albo ja tam przyjadę. Sumując przykleiła siostrze perełkę. Żeby nie było, z paznokciem w drugiej ręce zrobiła to samo. Jak powiedziała moja sis ,, Tyle dobrze że paznokcie nie wytrzymały 2 dni". 


4. DEZYNFEKCJA I STERYLIZACJA - A JAKA RÓŻNICA?


Pewien salon kosmetyczny w pewnym większym mieście. Na rynku od 1989 roku. Pełne 26 lat praktyki. Stwierdziłam tam będę mieć praktykę. Jak chciałam tak zrobiłam. Po kilku dniach, i po zapoznaniu się ze salonem, szukam wanny do dezynfekcji narzędzi, ale nie znajduję. Nie wiele myśląc,  uruchamiam sterylizator. Zwał jak zwał sterylizator kulkowy wyglądem za 100 zł cały zakurzony ... raczej pod sanepid, a nie dobro klienta.  Szefowa widząc moje zmagania stwierdziła: ,,Ahh bo Ty ze szkoły to jeszcze świeżutka, chce Ci się to robić" , a jak inaczej? Opowiedziałam to w szkole- okazało się że wszyscy to wiedzą, ale nikt nie mówi o tym na głos. Mało tego chcący pracować uczciwie nie skończyła bym szkoły, bo dla nie których nie ma żadnej różnicy między sterylizacją a dezynfekcją. I tu pozwolę zacytować sobie męża właścicielki : ,, No jaka jest różnica, no jaka? Słowna tylko" ....o zgrozo ....

5. PRZEKRĘTY TO CEMENT SALONU KOSMETYCZNEGO 

http://izzunia.blogspot.co.uk/Nie żeby wszystkie ale mam doświadczenie z 3 ! W tym jeden który świadczył również usługi fryzjerskie .... Sterylizacja - bo po co komu to.... To stanowczy numer 1 ! Hasła typu specjalnie dla Pani ...brzmi jak w Arabskim kraju ,,jesteś najpikniejsza". Albo mysie na zapleczu folii fryzjerskiej z pasemek poprzedniej klientki to nie ściema. Te przekręty raczej nie szkodzą. A co szkodzi ?




6. W DROŻSZYM KOSMETYKOM BARDZIEJ DO TWARZY 

Czyli kto zna zapach. No na pewno nie klient. Przelewamy co się da i odkręca. Tak więc litrowe lakiery do włosów ,,Gloria" za niewiele ponad 10 zł lądują w ,,Playball'ach Loreal'a" gdzie cena za 200ml sięga ok 50 zł. Prawda jaka oszczędność? Maski algowe z próbek i innych chińskich podrób lądują w ładnych zakręcanych słoiczkach Biellendy. Kto tam dba o to że czekoladowa maska czekoladą nie pachnie. A to że młodej dziewczynie dajemy maskę przeciwzmarszczkową. ,,Przecież jeden raz nie zaszkodzi" - ale czy na pewno?
Kupiona przez Ciebie ampułka? Przecież jak leżysz to nie patrzysz, no więc do miseczki wyciskamy tańsze serrum na bazie wody - i znów przebitka 500%  albo lepiej. Kwas hialuronowy - oj tak, ten za 5 zł z Rossmana do użytku domowego. Z daleka kapsuła wygląda profesjonalnie.

7. KUP PANI SWÓJ PILNIK

Kup a my schowamy go do woreczka i kolejny zabieg będzie tańszy. Racja.
Ale jak przychodzisz rzadziej to masz jak w banku,
 że Twój pilnik opiłował co najmniej kilka innych pazurków.
Nie wierzysz?

To dobrze, czasami lepiej nie znać prawdy .





8. KOSMETYCZKA CZY KOSMETOLOG 

I znów a co za różnica? Kosmetyczka bez szkoły - liczą się dobre chęci.Kosmetolog to brzmi lepiej !!! Więc jak jest w końcu? A no tak że każdy pisze co mu pasuje .

Tak więc na ulotce dziewczyn po szkole zawodowej, znajdujemy opisy ,,Profesjonalna fryzjerka i kosmetolog". Moje chamstwo zabrało górę, i postanowiłam zadzwonić do Pani która dała mi do drzwi tą uroczą ulotkę ...




X - Halo ?
Ja - yyyyyyy ( zaskoczona że ktoś się nie przedstawił) 
     - Czy ja dodzwoniłam się do mobilnego kosmetologa? 
X - yyyyyy ....taaaaakkk ( zaskoczona że ktoś w ogóle zadzwonił ? ) 
Ja - Chciałam zapytać na jakie zabiegi mogę się z Panią umówić ? 
X - yyyyyyyy ... farbowanie włosów, pasemka, trwała, jakieś fryzury ślubne, czy sylwestrowe
Ja -  ( przerywam ) No ok, ale chodzi mi o kosmetologię! 
X- yyyyyy ... henna brwi, henna rzęs, mogę też ,,Ci " brwi wyregulować
Ja - Po jakiej jest Pani szkole ? I od kiedy my jesteśmy na ,,ty"? 
piiiiiiiiiikkk ...... piiiiiikkk.....piiiikk .... rozmowa zakończona 

Pani się rozłączyła. Oczywiście dowiedziałam się później kto ma ten salon kosmrtologiczny, mobilny, kosmetyczny, fryzjerski czy jeszcze inny. Dziewczyna po szkole fryzjerskiej, zawodowej. Nie mam nic d szkół zawodowych...ale ludzie ....

9. TO NIE WINA KOSMETYCZKI ... TYLKO SZKOŁY 

Tak, tak ... nie będę powtarzać ale smutna prawda jest taka, że koleżanki ze szkoły musiałam uczyć ja. Czego? Podstawowych zasad! W szkole kosmetycznej perełką było wciskanie rękawiczek do pudła z odpadami medycznymi ( czyli igłami i innymi skażonymi krwią materiałami). Dla niewtajemniczonych napiszę że szkole medycznej uczono iż do pudełka nie można ,,wciskać" nic. Trzeba luźno wrzucać przez otwór i napełniać do 3/4.Nie można nic upychać, ponieważ grozi to zakłuciem. W końcu nie wiemy do kogo igła należała.

Nie wszystkie jesteśmy nieuczciwe. Część z Nas chociaż wie jak powinna pracować, nie może tegoz robić ze względu na właścicieli. Inne alony robią to w celu obniżenia kosztów. Jeszcze inne wogóle nie wiedzą jak i co robić więc zwyczajnie egzystują na rynku.





W Polsce samo utrzymanie salonu to wielki wydatek. Oszczędza się na czym tylko się da.
Jak zawsze traci niewinny, czyli klient przychodzący do salonu. Za niedługo piszę jak przestrzegać się przed nieuczciwością w salonach . A Wy ? Czy spotkałyście się z takimi nieprzyjemnymi sytuacjami w salonach ?

 

4 komentarze:

  1. Genialny post! Sama pracowałam w salonie fryzjerskim...jezu co tam się działo...kupowanie szamponów Joanna i wciskanie klientom, że to szampon Loreal, ogólnie wszystko zawsze po kosztach...koszmar...

    OdpowiedzUsuń
  2. super wpis dlatego ja sobie robie sama kosmetyki kwasy maski itp":)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny post, smutna rzeczywistość. Niestety w szkołach kosmetycznych jest masa bezmyślych dziewczyn:/ Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę skóra cierpnie jak się to czyta, mam nadzieję że nie wszędzie tak jest, bo strach teraz trochę do kosmetyczki się wybrać :).

    OdpowiedzUsuń